Opinia Vistula.pl – beznadziejny proces reklamacji

Opinia Vistula.pl – beznadziejny proces reklamacji
Moim zdaniem polskie marki przez wiele lat jeszcze ni e dogonią globalnych, ani też globalne nie będą – a oto jeden z przykładów dlaczego. Opinia na podstawie Vistula, chociaż Bytom, Pawo itp. polskie, aspirujące do przynajmniej europejskich, marki są dokładnie na tym samym, jak nie na gorszym poziomie zacowania vs pierwsza z brzegu marka europejska, nie wspominając już o globalnej typu mizerna jakościowo Zara…

Zamówiłem garnitur (granatowy, super slim) na vistula.pl (499 pln – super bo w promocji -70%). Garnitur przyszedł po kilku dniach (kurierem), płatność wybrałem – gotówka przy odbiorze. Rozpakowałem garnitur – materiał bardzo ok – to trzeba przyznać. Zakładam – no ku**a nie!!! Krój sztywnej krzyżackiej zbroi super slim, który jest odpowiedni na faceta z solidnym brzuszkiem – poduszki grube jak jaśki do spania, spodnie szerokie na półtorej solidnego uda (ja wcale małych ud nie mam…). Mam 170 wzrostu i dokładnie na taki wzrost garnitur zamówiłem – a w tym co dostałem czułem się jak w worku na śmieci – pływając pośród kartofli… Pamiętam jak ok 6 lat temu wszedłem do vistuli, bytomia, pawo itp poliskich zaje**stych marek garniturowych – dokładnie takie zbroje tam zassałem, dlatego też na lata zrezygnowałem z ich usług. Sądziłem, że w dobie globalnego dostępu do trendów, know-how odzieżowego itd. itp. nawet oporne polskie firmy nadrobiły zaległości i oferują teraz produkty vel garnitury za które rzeczywiście warto wyłożyć 1500 papieru.. oj jak bardzo się myliłem!

Ale to nie koniec przygody z Vistula… :)

Po kilkukrotnym przymierzeniu z niedowierzania co mam na sobie, postanowiłem towar zwrócić, bowiem takowe prawo jako nabywcy mi przysługuje. No i się zaczął Meksyk..

Szybko na stronie vistula.pl znalazłem informacje dotyczące zwrotów. „Nie ma problemu” – zwroty ok, ale najpierw należy wypełnić formularz i przesłać go na wskazany adres e-mail. Myślę sobie – no to jest misja – czyli muszę go najpierw wydrukować. No na szczęście mam drukarkę… ale zaraz! Jest w regulaminie zdanie, które mówi że można też wysłać reklamacje na maila bez wypełniania, wydrukowywania, skanowania i załączania do maila – formularza… Trzeba tylko otworzyć formularz, skopiować stosowny paragraf prawa i napisać do vistuli, że się dany produkt chce zwrócić oraz wskazać sklep (jeden!) do którego produkt chce się oddać. Od momentu od którego vistula na Twojego maila odpisze – możesz śmiało walić do wskazanego sklepu i bez problemu zakupiony towar zwrócisz… mhmmm – bez problemu?…

Jadę 70 km do najbliższego sklepu – na szczęście nic w kalendarzu mi się nie pozmieniało, więc pasowało mi oddać garnitur akurat w wybranym przeze mnie sklepie Vistuli…

Wchodzę do sklepu Vistuli – mówię że chcę zwrócić – dodaję że otrzymałem informacje mailowo – czyli tak jak wymagają że mogę zwrócić w tym sklepie. Pani jak się okazało kierownik (a’la PRL) sklepu mówi że ok nie ma problemu. Dodaje że poszuka maila od vistuli do sklepu vistuli z potwierdzeniem że mogę tutaj właśnie zwrócić. Szuka, szuka, szuka – mówi że maila nie ma. Dziwię się i mówię że jesteście Państwo w kopii tego maila – pokazuję na smartfonie jako dowód. Pani mówi jak gdyby nigdy nic że bez maila przyjąć nie mogą, muszę formularz wydrukować który jak wspomniałem wyżej trzeba wypełnić, albo wysłać stosownego maila – tą opcję wybrałem ja…

W tym momencie następuje zmiana za komputerem – pani Ekspedientka za panią Kierownik. Pani Kierownik poszła zatelefonować do centrali, aby się dopytać WTF i czy aby mogą czy nie mogą przyjąć i gdzie jest email (w tym czasie Pani Ekspedientka dalej wierci mi w głowie to samo – nie dostaliśmy maila, nie mamy formularza, nie możemy przyjąć.. dżizas!!!) Za ok 3 minuty (a już ok 10 akcja trwa) wraca Pani Kierownik – ustalamy że ja im przekażę dalej ten e-mail od centrali, a sklep z centralą już sobie wyjaśni i że mogę zwrócić jak mam paragon…. O ja pier***e – toć trzeba było zapytać czy mam paragon od razu – wiadomo że mam! Wyciągam paragon – wypuszczam powietrze – uff w końcu, nie będę musiał 70 km z powrotem z tą niewygodną paczką wracać… Zwycięstwo!! :D Ch*ja!!!! Pani mówi w tym momencie tak – Poproszę o kartę na którą zrobimy zwrot… Hmmm – odpowiadam – jak to kartę? Nie mam przy sobie dokumentów, a płatność była robiona gotówką do rąk kuriera, więc chyba tak powinienem otrzymać zwrot – gotówką… Pani na to – No my tak nie możemy… – poza tym przecież u nas nie ma możliwości gotówką przy odbiorze w sklepie vistula.pl…

W tym momencie kolana mi zmiękły od ilości absurdów – mówię wejdę na stronę i pani pokażę, poza tym pani zobaczy na fakturze jaka jest forma płatności… Pani Kierownik znów poszła dzwonić do centrali.. Po ok 2 minutach wraca i mówi że mogą przyjąć zwrot i mogą zwrócić mi gotówkę… pod warunkiem że mają tyle gotówki w kasie, bo było ok 11tej – czyli rano… Na szczęście chyba z własnych pieniędzy odkładanych na kulki analne uzbierały te 500 pln bez złotówki.
Tym samym po ok 20 minutach – misja ukończona – dokonałem zwrotu w sklepie vistula za zakupiony garnitur na vistula.pl

Tak na marginesie – zakupiony towar na vistula.pl można zwrócić również drogą pocztowo/kurierową – na własny koszt ok 40 pln za poczte lub kuriera – więc albo dawaj na pocztę i obyś miał ją w pobliżu, albo szukaj kuriera i oby cię za drogo nie wyszedł :)

p.s. w tym samym dniu, w którym zamawiałem na vistula.pl zamówiłem również buty za 129 pln!!! Na zara.com Opiszę cały proces zwrotu (buty nie ten fason). Zamówienie przyszło po 2 dniach kurierem. Buty okazały się być jedak nie ten fason, więc wyciągnąłem kartkę z narysowanymi krokami jak zwrócić towar…. Zalogowałem się na zara.com – wybrałem zwróć towar – otrzymałem potwierdzenie że kurier przyjedzie – nakleiłem czerwoną naklejkę ‘security’ na pudełko – za dwa dni kurier przyjechał – bez pytania i kosztów wziął paczkę, po 24h kasę miałem z powrotem na kocie plus wcześniej otrzymałem email od zara że przyjęli zwrot i przesłali mi kasę… Można? Jasne że można!!!